Kluby nocne Bielsko

8 szybkich sposobów żeby wnerwić barmana

Obejrzałeś film „Cocktail” (1988r.) z Tom Cruse? Super. Czujesz, że masz zadatki na barmana. To taka fajna praca, a ty uwielbiasz nocne życie i imprezy. Czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym? Ludzie się uśmiechają do Ciebie. Lejesz super drinki. Tipy (napiwki) ciągną szerokim strumieniem. I cały czas jesteś na imprezie. Czy można chcieć czegoś więcej od życia?

Teraz sypnij sobie solą w oczy i wetrzyj cytrynę. Piecze i boli!? Spokojnie. To po prostu krzyk rzeczywistości.

Pracujesz, nie imprezujesz. Przejrzyj na oczy jesteś po złej stronie baru. Użerasz się przez całą noc ze stadami pijanych ludzi. Raczej bardziej pijanych. Do tego dochodzą ci wredni i aroganccy. Stada niezdecydowanych. Kilku „specjalistów”. Kilku „wyznawców VooDoo”. I oczywiście zawsze jest szansa(niewielka, ale jednak), że ktoś zarzyga Ci bar, albo oberwiesz szkłem w głowę.

Aha, zapomniałbym. Nie obsługujesz klientów. Takich nie ma w pubach i klubach. Są TYLKO I WYŁĄCZNIE goście. Prawie wszyscy barmani jakich znam to oazy spokoju, których ciężko wytrącić z równowagi. Po prostu widzieli już wszytko. Słabsi psychicznie szybko się wypalają. Osoby za barem są raczej mocno cierpliwe i biorą pod uwagę nawet skrajnie idiotyczne sytuacje. Bo po wódce o 3 w nocy w ludziach rodzą się demony;)

Jest jednak grupa zachowań, która podnosi ciśnienie nawet najbardziej zrównoważonym przedstawicielom zawodu:

1.Wnosisz własny alkohol. No bo kto się zorientuje jak tyle flaszek wokół. Gratuluję. Właściwie teraz popełniłeś samobójstwo. Właściwie to wielokrotne samobójstwo. Barmani naprawdę widzą co się dzieje wokół i ile alkoholu gdzie powinno stać. Stawianie piwa i wódki za doniczką, krzesłem, pod stolikiem to zły pomysł. Chcesz się napić wódki kupionej w sklepie na rogu. Zapraszamy do domu na kanapę przed telewizor, a nie do lokalu, który żyje ze sprzedaży alko. Tak się po prostu nie robi.
-No i co, że pełna butelka Ballantine’s na stole? Przed chwilą kupiłam na barze.

-To proste. Nie mamy w ofercie Ballantine’s.

2. Pstrykaj palcami wysoko w powietrzu i machaj banknotem. Za wszelką cenę zwróć na siebie uwagę barmana. W końcu jesteś wyjątkowy. Błąd. To bar. Wszyscy są obsługiwani w miarę możliwości kolejki. Jak zaczniesz się rozpychać łokciami i wydawać odgłosy oburzenia licząc, że to przyspieszy całą sytuację to znów się mylisz. Barman z definicji obsłuży ciebie jako ostatniego. Po prostu poczekaj chwilę dłużej. Naprawdę dostaniesz swoje zamówienie tak jak reszta gości.

-Hej kolego, do Ciebie mówię! Może szybciej! W pracy jesteś!

-Czy JA zostanę wreszcie obsłużony?!

3. Zwracanie się do barmana: kierowniku, złotko, szefuncio, kochanie, EJ laska. Po prostu NIE.

4. Zastanów się co chcesz zamówić zanim podejdziesz do baru. Ta informacja wynika z 2 faktów: mimo wieloletnich prób i badań w dalszym ciągu nie udało się wykształcić barmanom zmysłu telepatii (ale, przysięgam, prace trwają) i naprawdę chcą pobawić się dla Ciebie wszystkimi butelkami na barze i pokazać Ci swoje umiejętności w miksowaniu, ale za chwilę tłum za tobą ich ZLINCZUJE. Śmierć na skutek zatłuczenia butelkami wydaje się… mało interesująca. UWAGA! Będzie ułatwienie. Na stołach lub barze często leży MENU dla niezdecydowanych.

-Mam ochotę na… właściwie sama nie wiem… może coś wytrawnego? albo nie! coś słodkiego z owocem…albo…kiedyś piłam takie białe z …

5. Napiwki. Generalnie są integralną częścią zawodu. Możesz je dać jeżeli uważasz, że zostałeś dobrze obsłużony. To nie zasada, ale ogólnie przyjęty dobry zwyczaj, który czasem przynosi dodatkowe plusy. Jeżeli naprawdę było sporo zamieszania przy zamówieniach do stolika, piwo nalało się do popielniczki, jakieś szkło ze trzy razy wylądowało pod stołem i na dodatek pięć razy koleżanki zmieniały jedno zamówienie to 10% od wysokości rachunku jest więcej niż mile widziane. Narobienie dużej ilości zamieszania i dodatkowej pracy połączone z BRAKIEM napiwku równa się chłodne przyjęcie następnym razem. Na barze słowa: „zaokrąglij do 30 zł” lub „reszty nie trzeba” są wystarczające. Czasem na barach są jakieś pojemniki z napisem: zbieramy na wakacje, napiwki, kasa dla kota, itp. nie wsypujcie tam tony miedziaków. Barmani tez nie wiedzą co z tym zrobić.

6. Wciśnij wszystkie rurki(słomki), połamane podkładki pod piwo, rachunki, śmieci z kieszeni w pustą szklankę. Nie zapomnij dołożyć gumy do żucia. Błagam nie wsadzaj tego wszystkiego w szklankę. Zostaw na stole. W większości przypadków barman zmarnotrawi 5 minut na wygrzebywaniu tego wszystkiego ze środka szklanki zanim wsadzi ją do zmywarki.

7. Powiedziałem:”połamane podkładki pod piwo”? Rozrzuć je po barze. Barmani uwielbiają je sprzątać. Dobra, rozumiem rozlany drink. Stłuczona szklanka. Tłok, ruch, komuś omsknęła się ręka. Ale do diabła na ile małych kawałków można podrzeć mokrą etykietę z piwa i rozwlec po całej długości baru.

8. Ja to ROBIĘ TO LEPIEJ. Pracowałeś 10 lat temu w barze swojego wujka przez 3 weekendy w wakacje jako zmywak, więc wiesz doskonale jak zrobić Tequlia Sunrise. Nie tak się trzyma szkło przy nalewaniu piwa. Ruchy ma jakieś takie nieskoordynowane. W każdym drinie ma być crusta i już (dekoracja/ozdoba szkła do drinków, zwilżasz krawędź szklanki, a następnie dotykając krawędzią wysypanej na deskę czy talerzyk soli (np. margarita), cukru (słodkie koktajle) bądź innej sypkiej substancji).

W tym zawodzie słowa: „otwartość na kontakty” nabiera nowego wymiaru.