Jedzenie na mieście Bielsko

 Bistro Piekarnik podgrzało moje zmysły

To przez takie miejsca w BB przestałem chodzić na zloty FoodTruck-ów. To tak łatwo powiedzieć: lubię jeść żeby odkrywać nowe smaki.  Odkrywać wszystkimi zmysłami: smakiem, zapachem, wyglądem.  A na końcu poczuć synergię wszystkiego. Co TO jest ta synergia? To ulotne połączenie wszystkich elementów jakie sprawia, że człowiek chce wracać do lokalu żeby skosztować kolejnych pozycji.

Brzmi tak...banalnie? A jednak tak mało lokali potrafi odnaleźć ten złoty środek który spina ich gości do kolejnych powrotów i zerkania w menu sezonowym lub menu dnia. Ba! Powiedzmy to głośno: zerkania w menu w ogóle. Bo oprócz chwilowego: wow! trzeba umieć jeszcze utrzymać poziom kuchni i zainteresowanie jedzeniem samych odwiedzających lokal.

Gdy kilka dni temu zjadłem z Piekarnika Bistro ul. Kustronia 90 Bielsko  https://www.facebook.com/bistropiekarnik/ w wersja na wynos: spaghetti z ośmiorniczkami, krewetka i i łososiem, sos śmietanowy na białym winie, parmezan, pietruszka - 48 zł. Pisząc o nim na grupie Zjedzmy Bielsko Biała(autoreklama).Cytat: "Kulturalnie wytarłem sobą pudełko". Otrzymałem komentarz od znajomego: ale Ty wylewny jesteś. 

Nie musiałem. Jak często zdarza Wam się zeskrobywać sos z krawędzi pudełka albo talerza i jeszcze się przy tej operacji cieszyć jak dziecko??? No właśnie.

I przyznam się do czegoś jeszcze. Od dłuższego momentu wchodząc do lokalu gastro ma on u mnie ocenę zero. Najniższą możliwą. Czemu? Żeby ból zawodu(oby jednak nie) nie zgasił mojego entuzjazmu. Oczywiście rejestruję obecność obsługi, wnętrza/wystroju, itp. Jednak to wszystko jest tłem dla tego co mam na talerzu. I tak długo jak kelner nie wyleje na mnie zupy jestem w stanie przetrwać wiele. 

Piekarnik nie wieje nudą, wtórnością pomysłu. Pozwala cieszyć się jedzeniem. I robi to dobrze od dłuższego czasu. Chwała Ci za to. Obyś nigdy nie spadł z tonu. Do rzeczy:

Za 38zł stałem się posiadaczem Burgera Wołowina z Bekonem czyli burger z whiskey, cebuli, pomidora, majonezu BBQ, cebulowej konfitury, sera mimolette i buły. Buła...zgrabna, trzyma całość. Ziemniaczek chrupie. Burger znika szybko.  To po prostu musiało się udać: soczyste mięso w rdzeniu, majo i konfitura dodają podkładu jaki wypełnia moje usta ślina, ser na miejscu i buła maślana. Po drodze chrupiąca cebula.

Ziemniak pieczony z boczniakami. Sos śmietanowy na winie z parmezanem oraz mimolette (piekielnie dobrze wydane 34zł). Nieufnie kosztuje odrobinę sosu widelcem. Tak. To jest to. Obok solidnej porcji ziemniaka zerka na mnie kawał grzyba. Nie kawałeczek(czytaj: cień grzyba) ale kawał soczystej sztuki w sosie, który mówi mi: dzień dobry. Fakt. Dobry. Kremowy ziemniak z aksamitnym grzybowym sosem. To ziemniak który udowadnia, że proste dania z pomysłem dają frajdę. Polecam.

A poniżej śmieje się do mnie zapiekanka o nazwie: Shepherd's Pie (wołowina, tymianek, czosnek, pomidor, warzywka, wszystko pod puchatym puree z ziemniaka oraz parmenzanu). Do tego była sałatka w pysznym dressingu. Czemu o niej wspominam skoro to "warzyw obok"... może spokojnie może zostać osobnym daniem pod warunkiem oczywiście większej porcji i dorzucenia jakiegoś mięsa do środka. Bardzo udane połączenie, które przyjemnie dorzucało chrupiącym przełamaniem mięsa z zapiekanki i puszystego puree. Wyjątkowo sycąca pozycja.

Podsumowanie: Podejrzewam, że czytając ten krótki tekst nie jesteś zaskoczony. I pewnie nie raz, nie dwa i nie trzy byłeś tam gościem. To raczej potwierdzenie Twoich własnych odczuć;) Piekarnik dzielnie wybronił się z COVIDU i nie przestał utrzymywać tempa. Comfort Food. Ziemniak był moim faworytem.

Czy chwalę za bardzo? Jest pomysł, który został dopracowany i przeprowadzony do momentu gdy kolejne fale klientów weryfikują wiedzę i sposoby myślenia o tworzeniu jedzenia przez szefów kuchni. Fortuna sprzyja odważnym. Poleca Iwo z Dymu.
Jeżeli podoba CI się ten wpis udostępnij go na swoim FB lub dodaj mnie na Insta z tagiem #iwozdymu #zjedzmybielskobiala

Tekst nie był w żaden sposób sponsorowany.