Jedzenie na mieście Bielsko

Gyros Tanasis StreetFood czyli jest kolejka

Jeśli przywiodła Cię w ten wpis kolejka jaką można obserwować przy małej niebieskiej przybudówce przy starym kinie Złote Łany od dwóch tygodni(kino ma teraz w środku Delikatesy Centrum, ale nazwa wśród mieszkańców się utrzymuje) to już mniej więcej wiesz jak ja się tam znalazłem. 31.10.2021 otworzył się nowy lokal gastro, niebieski kiosk przytulony do ściany budynku i parkingu obok. Napis głosi: Gyros Tanasis StreetFood. Czyli bohater poniższego tekstu.

Na starcie chcę zaznaczyć jedną sprawę: czyli moje startowe oczekiwania względem serwowanego jedzenia. To taka suma odczuć jaka da mi satysfakcję lub pozwoli przyjemnie dać się "zaskoczyć" patrząc na lokal z daleka i zerkając na jego menu na kanale FB (Gyros Tanasis FB https://www.facebook.com/GyrosTanasis, ul. Żywiecka 95 Bielsko). 


Nastawiłem się na świeże półprodukty, smaczne i proste połączenia żywcem wyjęte z wakacji na Rodos. Bez uproszczeń i podciągania dań pod podniebienia krajowe które mogą być przyzwyczajone do innych zestawień (mimo, że od oryginałów się różnią)...m.in. dlatego zamówiłem sałatkę Grecką Gyros.
Menu na ścianie zwarte i krótkie. Jest coś do złapania na szybko w dłoń, coś na obiad i coś dla zwolenników wege. 

Przydreptałem do Tanasis niego w sobotnie popołudnie i grzecznie stałem w kolejce 45min (5 osób przede mną) + 10min na realizację mojego zamówienia. Wszystko poniżej na wynos:

Duży Gyros Pita za 19zł(w składzie pita, mięso wieprzowe, tzatziki, frytka, pomidor, cebula)- klasyk zawsze wchodzi. To nie jest radosna przeróbka kebabu z toną kapusty zalanego sosem typu a'la czosnek jestem. Mam solidną i smaczną pitę która owija się rożkiem wokół fryt(fryta jak fryta, mrożonka poprawna), mięsa(lekko słone, soczyste) i piór cebuli z pomidorem. Tak mało i tak dużo. Tzatziki na jogurcie z ziołami. Przyjemnie wbić w to wszystko zęby. Jednak powiem to głośno żeby wszyscy zrozumieli: tutaj sukcesem jest umiar, dobre zestawienie. Nie będzie wzniosłych Ah OH. Pewnie paru fanów kebabów powie, że spodziewali się czegoś innego. Chciałem Gyros Pita i go mam. Taki styl.

Duży Halloumi Pita Vege 25zł ( pita, ser Halloumi, tzatziki, frytki, pomidor, cebula czerwona, oliwki)- czyli wersja dla osób wege. Ser intensywny w smaku, daje radę z całością dodatków w ustach faceta który może wcinać pieczonego kurczaka i przegryzać schabowym. Sycące, smak umami otula kubki smakowe.

Przechodzę do: danie główne Souvlaki drobiowe za 25zł (2 szaszłyki drobiowe, frytki, pita, sałatka, tzatziki) - szukam w środku...kawałka cytryny. I go znajduję. Taki szczegół a jak często  o nim się zapomina. Mięso soczyste. Sałatka obficie skropiona oliwą, smaki balansują w moich ustach a różne faktury jedzenia pozwalają na małe mieszanki. Frytka z pitą i kurczakiem. Pita z odrobiną sosu z sałatki i kęs kurczaka. Tak, bawię się jedzeniem. Tzatzyki z frytkami, tzatzyki z kurczakiem. Fryty standardowo w szczelnym opakowaniu złapała parę, odbierając część frajdy z nich ale trudno. Nie byłem zaskoczony.

Na koniec moja próba kontrolna czyli sałatka Grecka Gyros za 25zł(sałatka Grecka Horiatiki z mięsem gyros i tzatzikiem). Czemu próba kontrolna? Bo sałatka Grecka to horror gastronomiczny jaki śni mi się po nocach. Najczęściej pod tą nazwą dostaje 4 kosteczki (pisze zdrobniale bo to nie są kostki tylko ich mniejsze siostry: kosteczki) sera Fetta, który przed momentem tonął w solance oraz ...wypełniacz przestrzeni czyli kapustę pekińską. Całość wieńczy oszczędne (minimalizm w modzie) skropienie oliwą. W efekcie żuję suchą zieleninę. Tutaj jednak otrzymałem sporą michę cebuli, ogórków, papryki, mięsa, sosu, wielkich kawałków sera. I oliwy. I to taką dawkę która doprowadzi mnie do zawału ze szczęścia. Trochę koloryzuje, ale tylko trochę. Wspominałem o oliwkach? Duże oliwki z pestką w środku. To danie to było właśnie "przyjemne" zaskoczenie o jakim mówiłem na początku.

Podsumowanie: smak Greckiego StreetFood(zaznaczam, że to StreetFood a nie restauracja) spełnił oczekiwania. Choć wiele osób może zjeść i po prostu stwierdzić, że jest to w ich oczach (oraz podniebieniach) wariacja Kebaba jaka im nie wchodzi. Biorąc pod uwagę startowy przepływ ludzi zastanawiam się ile z nich trafiło tam z ciekawości widząc kolejkę klientów oczekujących na jedzenie a ile osób wróci. Ja wrócę gdy będę w pobliżu na szybkiego Gyrosa lub sałatkę Grecką. 
Jest jednak małe ale... 
Nie wyobrażam sobie stać tam 45 minut gdy spanie śnieg i temperatura będzie poniżej zera. 

Jeżeli podoba CI się ten wpis udostępnij go na swoim FB lub dodaj mnie na Insta z tagiem #iwozdymu

-Iwo z Dymu

Jedzenie i życie nocne Bielsko Biała moim subiektywnym okiem. Tu mieszkam i tutaj jest mój świat. Lubię dobre jedzenie i mocne imprezy. Chcę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i opiniami. Do zobaczenia na mieście.

Komentarze