w

Jak leczą kaca za granicą?

Niemcy mówią na syndrom kaca “Katzenjammer”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza “koci lament”. KAC to nasz najlepszy przyjaciel po udanej imprezie kiedy organizm stwierdza, że skoro wszyscy na pokładzie się już pobawili to teraz trzeba skutki imprezy wydalić. I wtedy odpala się Kulinarna Akademia Cierpienia. Niby spokojna jurazuwka a kończy się mrokiem średniowiecza.

NIEMCY Katerfrühstück – czyli po naszemu rolmops. Śledź, cebula, ogórek, powtórz. Do pewnego stopnia mnie to przekonuje. Technicznie uzupełniam elektrolity. Obawiam się jedynie czy nie nastąpi gwałtowny wsteczny zwrot „rybki, która pływa”.

 

MEKSYK Menudo – flaczki z czerwonym chilli czyli bulion na ostro. Pobudza cały organizm do życia i powoduje przyspieszony detoks. Pikantne flaki lekiem na całe zło.

 

Włochy Espresso (najlepiej w małym wiaderku) –„ho un martello che continua a battere nella testa” co oznacza mniej więcej: czuję jak gdyby w moją głowe uderzał młot. Na ten przykry wypadek należy wypić dużo mocnej kawy. Kofeina walczy z etanolem. Jednak przy okazji trzeba się równocześnie nawadniać.

 

Kanada Poutine – nie ważne jak wygląda. Ważne, że działa. Frytki zapieczone z serem i obficie polane sosem pieczeniowym. Nie pytaj ile to ma kalorii. Ta wiedza w tym momencie nie jest CI potrzebna.

 

USA Drink Prairie Oyster – Ostryga Preriowa. Ta czerwona strzałka wskazuje jajko z żółtka na dnie. Do smaku dodajesz pieprz, sól, sos Tabasco, sos Worcestershire, trochę keczupu, sok z cytryny i odrobinę ulubionego alkoholu(najlepiej sherry) . Żeby działało jak trzeba trzeba należy wlać do ust, pogryźć żółtko i dopiero połknąć. Agent 007 leczył tym kaca w Operacja Piorun.

 

Irak Kalle-Pache – zupa z głowy owcy z dodatkami warzyw. Z uwzględnieniem mózgu owcy, który jest smażony na osobnej patelni ponieważ podczas gotowania zwyczajnie by się rozpadł (cenna wskazówka). Nie zapomnijcie o kopytach. Nie nie żartuję. Głowa, oczy, mózg, kopyta. Na 4 osobowy posiłek poranny (bo ma dodawać energii) wystarczą 2 głowy i 8 racic z kopytami. Seler, cynamon…takie tam…

 

Czechy Utopenec – czyli marynowane kiełbaski składające się z 30% słoniny, 20% wieprzowiny i 50% wołowiny. Do tego szklanka soku z marynaty do dodatkwoego nawodnienia organizmu.

 

Norwegia Lutefisk – jeżeli zastanawiacie się czy to białe „coś” na które wskazuje strzałka jest jadalne odpowiedź brzmi: prawdopodobnie. Mało tego: to było DORSZEM, a potem zostało potraktowane procesem ługowania. Czyli żrącym wodorotlenkiem sodu rozpuszczonym w wodzie. Jak by nie dotarło co konkretnie robi się z nim w PL to podpowiem: udrażnia rury. Oczywiście tutaj wszystko płucze się ileś tam razy jednak efekt „mydlanej ryby” może kogoś nie przyzwyczajonego wpędzić w nocne koszmary. Smacznego

 

Korea Haejang-Guk – zupa, bulion wołowy z duża ilością warzyw. Dodatek wzmacniający to zakrzepła krew z byka.

 

Puerto Rico wcieranie cytryny pod pachami – jeżeli ten sposób działa na kaca mordercę po ostrym nadużyciu rumu to dziwie się, że jeszcze go nie wypróbowałem.

 

Gwatemaila Picositas – odmiana „klina”, potrzebna jest puszka taniego piwa z dodatkiem: KREWETKI z odrobiną soli, łyżki chili, małej garści posiekanej mieszanki cebuli i octu, wyciśnietej delikatnie limonki i dawki sosu Worcestershire.

 

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie…

0

Co myślisz?

Napisane przez Iwo

7 książkowych fabularnych RPG zanim zagrasz w CP2077

12 TOP filmów Bielsko Biała