Jedzenie na mieście Bielsko

Mimoza Sports Pub czyli prosto, pysznie, szczerze.

Gdy na parterze kamienicy przy Placu Chrobrego zawisnął szyld Mimoza część starszych mieszkańców stwierdziła pod nosem: to się nie uda.

Młodsi nie stwierdzili nic bo nie kojarzyli, że w tym miejscu już kiedyś był lokal o tej nazwie. Za to kojarzyli miejsce z kolejnych reinkarnacji gastronomii w różnym wydaniu. Niczym co przyciągało by uwagę na dłużej.

Np. nazwa "Epoka" mówi wam coś? Nieważne. Idąc dalej. Skok na bank czy genialny w swojej prostocie chwyt reklamowy, który musiał się jeszcze "obronić" wykonaniem. I patrząc z perspektywy czasu muszę to powiedzieć głośno: TAK, uważam, że to się udało.

Dlaczego? Bo zamiast wpadać w szaleństwo dekonstrukcji dań lub streetfoodowe
odloty naszego centrum miasta zaproponowano polskie jedzenie. Smaczne,
proste, ale z dużą dbałością o szczegóły. O długość przeskakując "lunchowe" wydania wszystkiego co się nazywa domowe obiady w tytule i jest nastawione na zabiegany ruch okolicznych biur.

Szczera i prosta do bólu rolada śląska. W menu:
Zestaw śląski - rolada wołowa w sosie własnym, kluski śląskie, modra
kapusta za 34 zł.

Czemu się tak cieszę? Bo jej zrobienie to nie jest 10 minut, a tutaj ktoś się przyłożył. Więcej jak często wbijałem zęby w roladę i musiałem zmagać się z gryzieniem? Za często. Sarkazm łamane przez ironia przez wielkie "I".

A w Mimozie rolada działa tak: wołowina rozpływa się w ustach ( i jak jadłeś TĄ
właściwą roladę to wiesz o jaki efekt mi chodzi). Tuż za jej mięsnym  aromatem chowa się soczysty, kwaśny ogórek, który dorzuca od siebie  lekko słone przełamanie. Delikatny posmak marchewki i cebuli. Nad całością czuwa boczek. 
Smaki mieszają się w moich ustach. Czuję jak nosem uchodzi mała strużka szczęścia. Nie ma skrótów myślowych ani mięcha na "odwal". Jest złożoność wynikająca z perfekcyjnej proporcji i wykonania. Możesz rzucić we mnie kamieniem dopiero jak sam przetestujesz.

Zjedzcie żeby mieć porównanie jak ktoś dobrze wykorzystuje produkt.


Kluski śląskie. 10 malutkich, lekkich i zwartych. Dobrze komponujące się  z jasnym sosem. One razem z kapustą są rozkosznym tłem dla sztuki mięsa.

A ponieważ wkrótce mają się otworzyć siłownie...BO SIĘ OTWORZĄ PRAWDA O RZĄDZĄCY? To w menu jest coś dla trenujących. Zestaw węgli i białka jako turbo doładowanie? Zawsze.

Pozycja w menu: Zestaw siłacza - filet z indyka, grillowane warzywa, ryż
na czerwono za 25 zł

Duża porcja dla ciężko trenujących. Swoją drogą ciekawe jak ktoś wpadł  na taki pomysł. Jeżeli to odpowiedź dla ludzi jacy chcą doładować makro a nie pchać się w dziwne ciężkie dania, średnie sałatki lub kolejnego hamburgera.
 
Czasem człowiek aspirujący do miana "boga żelaza" musi zjeść w środku dnia. Opcjonalnie po treningu lub po prostu będąc ze znajomymi, ale niekoniecznie chce skazywać się na sałatkę w menu.
Czekam, aż reszta okolicznych lokali podłapie taki pomysł, żeby wsadzić w menu pozycję dedykowana dla sportowców która nie jest kolejną aseksualną zieleniną.
 
Chce zjeść zdrowo i smacznie

Mocno czosnkowy ryż z pomidorami, duża porcja grillowanego indyka z mixem warzyw: małe pomidorki , cukinia, cebula. Kolorowo na talerzu. Bardzo smaczne i przyjemne dzięki różnorodnej konsystencji poszczególnych składników. No popatrz na to foto poniżej i powiedz, że ten pomidorek się nie szczerzy do CIEBIE.
I jeżeli ktoś ma za sobą ciężki trening to doceni wszystkie elementy.
Podsumowanie:
Idźcie do Mimozy i korzystajcie z przyjaciółmi na moją odpowiedzialność.
 
 

Jedzenie i życie nocne Bielsko Biała moim subiektywnym okiem. Tu mieszkam i tutaj jest mój świat. Lubię dobre jedzenie i mocne imprezy. Chcę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i opiniami. Do zobaczenia na mieście.

Komentarze