Jedzenie na mieście Bielsko

Śniadanioteka i kanapka Przyjaciele

Śniadanie w Bielsku? Wiedziałem, że może z tym być problem. Jednak nie sądziłem, że aż taki. Bladym świtem odpalam appkę z pomarańczowym logo (tak, tak, Pyszne) stojąc na Placu Chrobrego szukając w opcjach: śniadania ... i mam 2 wyniki. Słownie: dwa. Oba to Stacje paliw BP Wild Bean Cafe. Serio Serio.  Pomijając fakt, że mogę zamówić z dostawą do domu śniadanie typu norweskiego z ich menu to jednak nie mam innych lokali. Dlaczego?

Przyczyn może być kilka:

- poziom kosztu przygotowania śniadania (czyli food cost) może nie kalkulować się w modelu sprzedaży proponowanym przez aplikacje
- lokale nie są nastawione na taki segment jedzenia w swoim modelu działania
- mieszkańcy BB nie jedzą śniadań ( w sensie, że obroty odpalają się po godzinie 16:00)
- mix wszystkich powyżej (wspominałem o miejscach parkingowych;?)

Ok, skapitulowałem i znalazłem coś w podpowiedziach Google. Na pierwszy ogień poszła: (FB) Śniadanioteka Bielsko Biała, ul. Partyzantów 23/6 (nazwa zobowiązuje, dodaje, że odpalają się o 08:00 rano). Z odbiorem własnym. Na celownik startowy trafiła Kanapka Przyjaciele za 27zł+1zł papierowe wdzianko na wynos. Grzebiąc w necie spotkałem się jeszcze z jednym zaskoczeniem: są lokale w BB serwujące śniadania, ale od np. 10:00 do 13:00. Chyba wychodzą z założenia, że to śniadania dla imprezowiczów którzy pozbierał swoje zwłoki i kierują się na śniadanie angielskie, rolf.

Mam kanapkę na ciepło. Kupiłem bo opis i nazwa mnie złapała: kromki chleba wypełnione plastrami wołowiny, ogórka kiszonego z dodatkiem kapusty kiszonej i cheddara, podane z ogórkami kiszonymi i sosem. Nawiasem mówiąc to najdroższa kanapka w ich menu. Przeskoczyła o 1 zł kanapkę z dorsza i kanapkę rostbef. Po opisie dla mnie to znana i lubiana na całym świecie kanapka Reuben z mała wariacją czyli ogórkiem w składzie. W menu nazwa własna. Nie wiem czy nazwa Kanapka Przyjaciele to nawiązanie do serialu FRIENDS? Joey Tribbiani miał swoją kanapkę z klopsikami, Ross kanapkę z resztek Święta Dziękczynienia (tą, którą zeżarł mu szef). Jednak tutaj może przesadzam z szukaniem nawiązania. Do dzieła. Otwieram. Czy będzie to kanapka premium moich marzeń? 

Szybkie zerknięcie do środka.

Kromki chleba przypieczone i lekko tłuste. Nie za twarde.  Zęby przechodzą gładko wbijając się w mięso z sosem, ślina napływa mi do ust. Jestem na poszatkowanej, odsączonej łagodnej kiszonce i miękkim serze. Dochrupuję kawałkiem ogórka z pudełka. Wgryzam mniejsze i większe kęsy dokładnie badając językiem składniki. Pastrami łagodne, rozpada się bez problemu. Dymne. Wszystko jest miękko nawilżone, dające to rozpustne uczucie szczęścia gdy tłuszcz rozpuszcza się na języku. Przyjemnie. Znika w zastraszającym tempie. Chleb chrupie, sos jest zaraz przy mięsie i dopieszcza całość jak dodatek. Oblizuję palce. 

Podsumowanie: Bardzo przyzwoita kanapka na śniadanie.  Więcej szczęścia może dać mi jedyni większa porcja pastrami  w środku. Ach gdyby tak zmienić proporcje z kapustą i dorzucić więcej pastrami. Może stąd zmiana nazwy kanapki na Przyjaciele? Uznaję to za odchudzoną wariację Reuben-a, co nie zmienia faktu, że udaną.

Zachęcam do udostępniania i komentowania.